Słodkie dzieciństwo: XXL?

Rozmowa z Szymonem Chrzanowskim, dietetykiem, psychodietetykiem, właścicielem „Poradni dietetycznej Szymon Chrzanowski”.Szymon Chrzanowski

Brak śniadania, mała aktywność fizyczna czy ciągły dostęp do słodyczy powoduje, że dzieci w Polsce mają coraz większy problem z utrzymaniem prawidłowej masy ciała. Problem ten narasta i staje się coraz poważniejszy. Statystycznie w Polsce w latach 70-tych na 100 dzieci tylko 9 miało problem z nadwagą, a jedno z otyłością. Dzisiaj te wskaźniki są znacznie gorsze. Już ponad 20 proc. dzieci ma nadwagę, a 4 proc. otyłość.

 

Stanisław Furmaniak: Gdzie leży przyczyna tego, że dzieci w Polsce tyją na potęgę?

Szymon Chrzanowski: Zarówno po stronie rodziców, przedszkoli i szkół, oraz producentów żywności reklam. Największym problemem jest cukier, który dodawany jest wszędzie w astronomicznych ilościach. Dziecko uczy się smaków już w życiu płodowym, dlatego tak ważne jest, aby dieta kobiety w ciąży była zbilansowana i zdrowa. Jednak wielu specjalistów od żywienia podkreśla fakt, iż świadomość Polek w tej kwestii jest nadal daleka w stosunku do matek z zachodniej Europy. Przeciętnie dziecko do 7 roku życia może zjeść nawet około 50 kilogramów cukru. Ten wynik przeraża i powinniśmy coś z tym zrobić.

Czy mamy wybór, jeżeli chodzi o to, jakie produkty jedzą nasze dzieci?

Największym problemem są reklamy produktów skierowanych dla dzieci. Pyszne serki, płatki śniadaniowe czy cukierki z witaminami, te i inne „łakocie” są częstą przekąską pomiędzy posiłkami dla dzieci. Te przekąski mogą spowodować, iż nasze dziecko może zjeść nawet dwukrotną porcję energii na dzień oraz olbrzymią ilość cukrów prostych. Większość firm produkujących jedzenie dla dzieci uprawia kreatywną dietetykę tzn. podaje informacje o składnikach pokarmowych, które znajdują się w produktach np. płatkach śniadaniowych. Ostatnio jedna z firm informuje nas w swojej reklamie o tym, iż w jednej porcji płatków śniadaniowych (30g płatków jest to około 2 łyżek; taką ilością dziecko się nie naje na śniadanie) zawiera tylko 9g cukrów prostych, ponieważ, jak twierdzą producenci, zawiera pełnoziarniste zboże. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, iż 9g w 30g to i tak 1/3 porcji, a to jest znacznie za dużo. Dla porównania porcja 30g owsianki zawiera tylko 0,3g cukru, co stanowi 1/10 porcji, różnicę widać gołym okiem. Innym przykładem może być pyszny krem czekoladowy, który był jakiś czas temu polecany jako idealnie zbilansowany posiłek na śniadanie. Dlatego wielu rodziców dawało go dzieciom codziennie na śniadanie, efektem takiej kampanii reklamowej był pozew pewnej Amerykanki, która codziennie dawała swojemu dziecku na śniadanie chleb z kremem, okazało się, że dziecko przytyło. Kobieta wygrała pozew, a firma produkująca krem musiała zmienić reklamę. Takie przykłady można by mnożyć. Dlatego rodzice powinni staranniej dobierać produkty do jedzenia przez dzieci.

A może przedszkole czy szkoła powinny uczyć jak zdrowo żyć?

Niestety, rzeczywistość jest inna. Według ostatnich doniesień Najwyższej Izby Kontroli, aż 18 proc. uczniów w naszym kraju zmaga się z nadwagą i otyłością. Czyli prawie, co piąte dziecko! Co gorsze według Światowej Organizacji Zdrowia nasze 11-latki są najgrubsze w Europie. Brak programów edukacyjnych oraz niereformowalne sklepiki szkolne powodują, iż problem jedzenia śmieciowego nie znika i ma się – niestety – dobrze. Najgorsze jest to, że aż 25 proc. dzieci w wieku wczesnoszkolnym nie jada posiłku ani w domu, ani w szkole. A 40 proc. nawet jeśli je w domu śniadanie, nie je drugiego śniadania w szkole. Innym problemem w szkole i poza nią jest mała aktywność fizyczna dzieci i notoryczne zwolnienia z lekcji wychowania fizycznego. Nie powinniśmy się dziwić, że dzieci nie chcą ćwiczyć, jeżeli ponad 61 proc. Polaków nie ma żadnej aktywności fizycznej. Brak ruchu przy takiej formie żywienia powoduje, że nadprogramowe kalorie nie spalają się, a to prowadzi do wzrostu masy ciała. Jednak nadzieją jest rosnąca świadomość dyrektorów czy rodziców, która powoduje, że posiłki spożywane przez dzieci w przedszkolu czy szkole są coraz lepsze. W sklepikach szkolnych pojawiają się świeże owoce czy warzywa oraz kanapki z pieczywa pełnoziarnistego. Jednak takie działania to za mało. Wszystko powinno się zaczynać w domu.

Czy rodzice mają kontrolę nad tym, co dzieci jedzą?

Oczywiście, że tak, ale na tym polu również występuje dużo błędów. Musimy zdawać sobie sprawę, że nasze dzieci od najmłodszych lat obserwują nasze zachowania oraz zwyczaje żywieniowe. Jeżeli nasze nawyki są prawidłowe i oprócz nauki stosujemy je w życiu, to nasze dzieci nie powinny mieć z racjonalnym żywieniem problemu. To my jesteśmy w dużym stopniu odpowiedzialni za to, co w pierwszych latach życia jedzą nasze dzieci. Więc dlaczego z badań jasno wynika, że dzieci w wieku od 4-6 lat mają największe problemy z zachowaniem prawidłowej masy ciała? Cały czas w naszym kraju pokutuje stereotyp, jeżeli dziecko jest grubsze to zdrowsze.

 

Rozmawiał
Stanisław Furmaniak


Partnerzy
Poradnia Dietetyczna na Facebook
Umów wizytę
Szymon Chrzanowski - ZnanyLekarz.pl